Pojęcie „zakwaszenia organizmu” pojawia się często w poradnikach dietetycznych i reklamach suplementów, jednak w nauce nie istnieje medyczna jednostka chorobowa o takiej nazwie. Faktycznie wiele produktów różni się tzw. potencjałem kwasotwórczym lub zasadowym: owoce i warzywa zawierają sporo minerałów zasadowych (np. potas, magnez), podczas gdy mięso, żółte sery, zboża i jaja dostarczają więcej pierwiastków kwasotwórczych (fosfor, siarka). Nie oznacza to jednak, że spożycie tych pokarmów zmieni znacząco pH krwi. 

Czym jest zakwaszenie organizmu - mitem czy prawdą?

Ludzki organizm utrzymuje pH krwi w wąskim zakresie ok. 7,35–7,45 dzięki buforom we krwi oraz regulacji oddychania i wydalania (płuca usuwają CO₂, nerki wydalają jony H⁺ i wodorowęglany).

W praktyce zdrowy człowiek nie jest w stanie zakwasić się samą dietą czy stresem.

W literaturze dietetycznej pojęcie „zakwaszenia” to mit wymyślony często na potrzeby firm suplementacyjnych. Zwolennicy tej teorii mylą je z prawdziwą kwasicą metaboliczną, która jest ciężkim stanem klinicznym.

Czy pH moczu świadczy o zakwaszeniu?

W Internecie spotyka się testy lakmusowe moczu, obiecujące „pomiar odczynu całego organizmu”. W rzeczywistości jednak pH moczu nie jest miarodajnym wskaźnikiem ogólnego stanu kwasowo-zasadowego ciała

Dieta rzeczywiście może nieco przesuwać pH moczu. Spożycie większej ilości warzyw i owoców skutkuje moczem bardziej zasadowym, a przewaga białka zwierzęcego powoduje bardziej kwaśny odczyn. 

Trzeba jednak pamiętać, że prawidłowe pH moczu jest bardzo szerokie (ok. 4,5-8,0) i kwaśny mocz jest w pełni naturalny. Innymi słowy, żadne pokarmy nie zakwaszą organizmu w sensie klinicznym, mogą zmienić jedynie pH moczu, a nie pH krwi.

Kiedy spadek pH ma faktycznie miejsce i stanowi zagrożenie?

Znaczący spadek pH krwi (kwasica) zdarza się tylko przy ciężkich chorobach i wymaga natychmiastowej pomocy medycznej. 

Kwasica metaboliczna
może wystąpić m.in. przy niewydolności nerek, przedłużonych biegunach czy cukrzycowej kwasicy ketonowej, a kwasica oddechowa przy ostrej niewydolności płuc.

Obniżenie pH krwi poniżej 7,35 klasyfikuje się jako stan zagrażający życiu. 

Przykładowo dodanie znacznych ilości silnego kwasu do litra wody spowodowałoby zmianę pH z 7 do 2, podczas gdy tę samą porcję kwasu dodaną do litra krwi obniżyłaby jej pH tylko z 7,4 do 7,3 (dzięki buforom). 

To pokazuje, jak silnie organizm amortyzuje zmiany pH. Jeśli pH krwi spada lub wzrasta poza normę (powyżej 7,45 mówimy o zasadowicy), są to powody do pilnej interwencji medycznej, a nie do dietetycznych eksperymentów.

Objawy przypisywane zakwaszeniu organizmu

Zwolennicy teorii o zakwaszeniu często wymieniają niespecyficzne dolegliwości:

  • przewlekłe zmęczenie i osłabienie,
  • bóle głowy,
  • bóle mięśni i stawów,
  • problemy z koncentracją,
  • zaburzenia snu,
  • obniżoną odporność,
  • słabe włosy i paznokcie,
  • trądzik czy inne zmiany skórne. 

Jednak są to objawy bardzo ogólne, które mogą mieć dziesiątki innych przyczyn: od niedoborów witamin i składników mineralnych, odwodnienia czy braku snu po przewlekły stres albo różne schorzenia (np. niedoczynność tarczycy, cukrzycę czy zaburzenia pracy jelit). 

Innymi słowy, wystąpienie tych dolegliwości nie jest dowodem na „zakwaszenie” organizmu.
Prawdziwa kwasica metaboliczna przebiega zupełnie inaczej. 

Pojawiają się wtedy m.in. zaburzenia świadomości, zapach acetonu z ust, tachykardia czy śpiączka (w zależności od przyczyny). Są to stany alarmowe wymagające natychmiastowej opieki lekarskiej.

Co ma prowadzić do zakwaszenia organizmu?

W teorii za kwasotwórcze uważa się przede wszystkim pokarmy bogate w białko zwierzęce i składniki mineralne takie jak fosfor czy siarka, czyli mięso, żółte sery, jaja, zboża i przetworzone produkty. 

Wymienia się też słodycze, alkohol czy napoje gazowane. Za czynniki „zakwaszające” bywa też uznawany stres, palenie papierosów czy niedobór snu. 

W praktyce jednak żaden z tych elementów nie spowoduje prawdziwego zakwaszenia organizmu, bo nasz organizm sam neutralizuje nadmiar jonów kwasowych (bufory, nerki) lub usuwa je (płuca usuwają CO₂).

Zmiany pH krwi wynikające z różnic w diecie są mierzalne w setnych częściach jednostki pH, czyli niewielkie i bez znaczenia klinicznego.

Wskaźnik PRAL

Choć pojęcie zakwaszenia organizmu jest mitem, nauka posługuje się obiektywną miarą wpływu pożywienia na gospodarkę mineralną jest nią wskaźnik PRAL (Potential Renal Acid Load). Określa on potencjalne obciążenie nerek kwasem, jakie generuje dany produkt po jego strawieniu i przyswojeniu.

Wartość PRAL oblicza się na podstawie zawartości białka oraz poszczególnych składników mineralnych w produkcie:

  • Wartość ujemna (PRAL < 0): Oznacza żywność zasadotwórczą. Są to głównie warzywa, owoce oraz soki owocowe, bogate w magnez, potas i wapń.
  • Wartość dodatnia (PRAL > 0): Oznacza żywność kwasotwórczą. Należą do niej mięso, ryby, sery, jaja oraz produkty zbożowe, które dostarczają więcej fosforu, siarki i chloru.

Warto jednak podkreślić: wysoki wskaźnik PRAL nie oznacza, że produkt zmienia pH krwi. Informuje on jedynie o tym, że nerki muszą wykonać nieco większą pracę, aby wydalić nadmiar jonów wodorowych z moczem. 

Dla zdrowego człowieka, którego dieta jest urozmaicona i bogata w warzywa, wskaźnik PRAL jest jedynie ciekawostką biochemiczną, a nie powodem do eliminacji wartościowych produktów, takich jak kasze czy ryby.

Jak w teorii odkwasza się organizm?

Na forach i w mediach propagowane są różne sposoby „odkwaszania”. Przykładowo, niektórzy zachęcają do spożywania pokarmów uważanych za silnie zasadowe.

Rzekomo „zasadowe” pokarmy jak awokado czy zielone warzywa traktowane są często jako sposób na odkwaszenie organizmu. W praktyce takie produkty są zdrowe same w sobie, ale nie zmieniają istotnie pH krwi.

W Internecie znajdziemy też porady typu „wypij szklankę wody z sodą oczyszczoną” lub „pij wyłącznie wodę alkaliczną z filtrem”. Producenci urządzeń do wytwarzania zasadowej wody obiecują wyleczenie wielu dolegliwości poprzez neutralizację kwasów. 

Tymczasem nauka nie potwierdza tych zapewnień, alkaliczna woda czy soda najpierw reagują z kwasem żołądkowym, a ich wpływ na pH krwi jest pomijalny. 

Żaden produkt spożywczy ani suplement nie „odkwasza organizmu” w sensie medycznym. 

Organizm zdrowej osoby samodzielnie reguluje gospodarkę kwasowo-zasadową. Najlepiej jest więc prowadzić zdrowy styl życia: jeść urozmaicone, zbilansowane posiłki, dobrze się nawadniać i unikać używek, zamiast szukać cudownych kuracji.

Dieta odkwaszająca nie ma sensu, ale jest zdrowa

Sam pomysł diety „odkwaszającej” jest nieuzasadniony. To mit powstały dla branży suplementów. 

Jednocześnie wiele zaleceń z niej płynących nie jest błędnych z punktu widzenia ogólnego zdrowia. 

Dużą zaletą „diety odkwaszającej” jest wysokie spożycie warzyw i owoców - grup produktów pełnych witamin, składników mineralnych i przeciwutleniaczy, często niedostatecznie obecnych w codziennym jadłospisie. Taki sposób żywienia wspiera odporność, prawidłową pracę jelit i ogólną kondycję.

Bogata w warzywa i owoce dieta dostarcza cennych składników odżywczych to największy pozytyw „diety odkwaszającej”, mimo że sam koncept zakwaszania nie ma medycznego uzasadnienia.

Z drugiej strony, restrykcyjne diety odkwaszające mogą wykluczać wartościowe źródła białka czy tłuszczów (np. tłuste ryby czy orzechy), co nie jest korzystne na dłuższą metę. 

Dlatego lekarze i dietetycy zalecają raczej zrównoważone podejście: dietę bogatą w warzywa, owoce, pełnoziarniste produkty i zdrowe tłuszcze, z umiarkowanym dodatkiem mięsa i nabiału. 

Dobrym rozwiązaniem jest opracowanie indywidualnego planu żywieniowego uwzględniającego wszystkie potrzeby organizmu. Takie plany żywieniowe (np. BeDiet) pomagają zachować równowagę kwasowo-zasadową przez dostarczenie odpowiednich proporcji składników odżywczych. 

Zamiast gonić za mitem „odkwaszania organizmu”, lepiej skupić się na zdrowej, zbilansowanej diecie i aktywności fizycznej to one realnie poprawiają samopoczucie i chronią zdrowie.